niedziela, 12 lutego 2012

GKS Katowice

GKS Katowice to klub, który był jednym z najaktywniejszych w procederze korupcyjnym przed laty. Od zeznań b. prezesa tego klubu Piotra D.  (czytaj tutaj) rozpoczęło się wielkie śledztwo ws. ustawiania meczów w polskich ligach.
01 września 2012 - zeznania kierownika GKS Katowice - czytaj
22 sierpnia 2012 - zeznania Piotra D.  z prokuratury - czytaj
15 sierpnia 2012 - GKS kupił awans w 2000 do I ligi? - czytaj
16 października 2010 - jak ustawiał mecze GKS Katowice - czytaj.
04 stycznia  2010 - b. właściciel GKS Piotr D. oskarżony - czytaj.
26 maja 2008 - Antoni F. i Marian D. zatrzymani za próbę ustawienia meczów GKS - czytaj.
25 maja 2008 - Piotr D. zgłasza się do policji - czytaj.

WYJAŚNIENIA:

Zbigniew M. - b. sędzia z Piły (całość wyjaśnień tutaj):
Chciałem jeszcze wyjaśnić, że ja byłem sędzią spotkania Cracovia - GKS Katowice w maju 2005, za którego ustawienie pieniądze - 100 tys. zł przyjął Antoni F. Chciałem powiedzieć, że ja z tym zdarzeniem nie miałem nic wspólnego. Nie dzwonił do mnie z pytaniem czy i gdzie sędziuję, nie składał żadnej propozycji korupcyjnej. O tym, że będę sędzią tego spotkania dowiedziałem się od Leszka Saksa dwa dni przed meczem. Poinformowałem o tym jedynie dwóch swoich asystentów: Hieronima Twardosza i Kozłowskiego z Opola.

Antoni F. - były sędzia ze Stalowej Woli (całość wyjaśnień tutaj):
Nie pamiętam już kiedy to było, że poznałem Mariana Dziurowicza, ale musiało to być przed 2000. Nie pamiętam też okoliczności w jakich poznałem Mariana Dziurowicza. (...) wiedziałem, że był prezesem GKS Katowice. Poznałem też jego syna Piotra D. Z poznaniem jego syna to to chyba było tak: chyba w 2002 sędziowałem mecz w Katowicach. Przyszedł do szatni Marian Dziurowicz wraz ze swoim synem Piotrem. Był to okres, że obsadzanie sędziów na mecz I ligowy nie było tajemnicą, było jawne i w siedzibach okręgów na miesiąc przed meczem ukazywał się komunikat który sędzia, który mecz sędziuje. (...) a wracając do spotkania z Marianem Dziurowiczem i jego synem, to podczas tego spotkania poprosiłem Mariana Dziurowicza o pomoc w dostaniu się do szpitala w Piekarach Śląskich gdyż miałem problemy z kolanem, ponadto pan Marian powiedział do mnie, że Piotr to jego syn, a on już czuje się źle i jakby były jakieś zdrowotne sprawy związane z moim zdrowiem to mam się kontaktować właśnie z Piotrem D. Nie było w tym czasie mowy o tym abym ja Piotrowi D. pomagał w wygrywaniu meczów przez GKS.
W roku 2004 wiosną zostałem wydelegowany przez PZPN do sędziowania jednego meczu I ligi słowackiej. (...) zadzwonił do mnie na mój telefon komórkowy Piotr D. Ja w tym czasie przebywałem w hotelu i przygotowywałem się do meczu. Piotr D. prosił o nazwisko czyli prosił o pomoc w ustaleniu sędziego, który będzie prowadził mecz GKS, ale już nie pamiętam z jakim zespołem. Ja mu powiedziałem, że jestem na Słowacji i, że na pewno będzie sędziował Słowak bo koledzy Słowacy to mi powiedzieli i powiedzieli mi to - jak już wyjaśniłem - poprzedniego dnia podczas kolacji. Ja obecnie nie kojarzę tego nazwiska sędziego słowackiego. Wówczas Piotr D. poprosił mnie o numer telefonu do tego sędziego. Ja poprosiłem kolegę Słowaka o  numer telefonu do tego sędziego słowackiego co miał sędziować mecz GKS pod pozorem, że ktoś z Polski dzwoni aby pomóc dojechać temu sędziemu do Katowic gdyż może nie trafić. Otrzymałem ten numer telefonu i Piotr D. w związku z naszą wcześniejszą umową z poprzedniej rozmowy miał do mnie zadzwonić po chwili, a ja mu przekazałem numer telefonu i nazwisko tego słowackiego sędziego co miał sędziować mecz GKS. Nie pamiętam czy podczas tej rozmowy telefonicznej z Piotrem D: była mowa o pieniądzach dla Słowaka za prowadzenie meczu zgodnie z wolą Piotra D., pamiętam jedynie, że była mowa o nazwisku i numerze telefonu Słowaka. Ustaliłem to i przekazałem Piotrowi D. Nie pamiętam czy Piotr D. mówił mi po co mu dane tego sędziego słowackiego. (...) nie pamiętam już numeru telefonu tego Słowaka i jego nazwiska. Ja nie dzwoniłem do Słowaka, D. prosił mnie jedynie o numer telefonu o tego Słowaka i nie wiem czy on zadzwonił do niego, nie pamiętam czy D. kiedykolwiek wspominał mi o tym, że dzwonił do tego Słowaka, nie kojarzę takiej sytuacji. Ja tylko pomagałem w nawiązaniu kontaktu między D. a tym słowackim sędzią co miał sędziować mecz GKS.
Jeśli chodzi o mecz GKS Katowice - Wisła Płock to było to z tego co pamiętam podczas rozgrywek rundy wiosennej 2004. Zadzwonił do mnie Piotr D. i pytał mnie czy wiem kto będzie sędziował mecz GKS i Wisły Płock. Ja mu odpowiedziałem, że nie wiem ale mogę się popytać i nie mówiłem mu kogo będę pytać. D. do mnie dzwonił na mój telefon komórkowy. Powiedziałem żeby zadzwonił do mnie za jakiś czas i faktycznie zadzwonił po jakimś czasie, już nie pamiętam kiedy to było. Ja w międzyczasie zadzwoniłem do innego sędziego, którego znam Krzysztofa Z., tak przypadkowo zadzwoniłem do niego i zapytałem się jego czy wie kto sędziuje mecz GKS i Wisły Płock. Z. mi odpowiedział, że to on będzie sędziował ten mecz. Ja powiedziałem Z., że ktoś szuka z nim kontaktu, o ile sobie dobrze przypominam to wymieniłem nazwisko D. Krzysiek w tej rozmowie powiedział żeby ten ktoś przekazał mi co chce, a ja wtedy mam to przekazać Z. Już nie pamiętam kto dzwonił czy ja czy D. do mnie i podczas tej rozmowy powiedziałem mu, że wiem kto będzie sędziował ten mecz. Wymieniłem nazwisko Krzysztofa Z. D. powiedział wtedy do mnie, że daje 40 tys. zł żeby GKS nie przegrał tego meczu z Wisłą Płock i właśnie to miałem przekazać Z. Po tej rozmowie zadzwoniłem do Z., nie pamiętam numeru Z., nie posiadam tego numeru, i powiedziałem mu to co przekazał mi D., a mianowicie, że daje 40 tys. sędziemu tego meczu, w zamian GKS ma nie przegrać tego meczu. Z. przyjął tę propozycję. Po tej rozmowie ponownie się kontaktujemy tj. ja i D., ale nie pamiętam czy ja do niego dzwoniłem czy on do mnie i przekazałem mu, że temat ze Z. załatwiony. Nie pamiętam już czy to ja czy D. wybraliśmy miejsce dla przekazania pieniędzy Z. ale spotkaliśmy się na parkingu zjazdu koło Krakowa i tam D. wręczył mi 40 tys. dla Z. i miałem te pieniądze przekazać Z. po meczu. D. chciał gwarancji, że temat jest załatwiony to dałem mu numer do Z., ale nie pamiętam czy D. przy mnie dzwonił do Z. i pytał czy wszystko w porządku z załatwieniem meczu GKS - Wisła Płock. Przyjąłem te pieniądze w kwocie 40 tys. zł i chyba schowałem do koła zapasowego. (...) Pieniądze przechowywałem w samochodzie. Po otrzymaniu pieniędzy od D. skontaktowałem się ze Z. i powiedziałem mu, że D. dostarczył pieniądze. Umówiłem się ze Z. po meczu na przekazanie pieniędzy gdzieś w okolicach Łodzi, gdyż Z. pochodzi z Łodzi. Nie pamiętam tej miejscowości gdzie przekazałem pieniądze Z. Było to około 10 km. od Łodzi od strony południowej, nie potrafię pokazać gdzie to było, to była jakaś boczna droga. Z. chyba telefonicznie powiadomił mnie gdzie mam jechać i tam pojechałem. Chyba już Z. czekał na mnie w tym umówionym miejscu. Przekazanie pieniędzy Z., a to przekazanie było już po meczu GKS - Wisła Płock, o ile sobie dobrze przypominam odbyło się w którymś z samochodów, którymi przyjechaliśmy, ja nie pamiętam jakim samochodem przyjechał Krzysztof Z., Z. wziął te pieniądze w kwocie 40 tys. Nie pamiętam o czym w tym momencie rozmawialiśmy. Po przekazaniu pieniędzy pojechaliśmy każdy w swoją stronę. Ja wówczas miałem numer telefonu do Z., obecnie nie dysponuję tym numerem, nie pamiętam go. Pomogłem w załatwieniu tych dwóch meczy Piotrowi D. czyli chodzi o Wisła Płock - GKS oraz GKS - Amica. Piotr D. za załatwienie mu pomocy na te mecze, pomocy sędziów Słowaka i Z., podziękował mi finansowo. Z tego co pamiętam spotkaliśmy się na tym parkingu przed Krakowem, parkingu Witek, znajduje się on przy wjeździe do Krakowa, od strony Katowic i tam Piotr D. wręczył mi pieniądze w kwocie około 15-20 tys. Ja od niego nie żądałem tych pieniędzy, on dobrowolnie mi je przekazał za pomoc jaką mu udzieliłem podczas tych dwóch meczy: Wisła - GKS i GKS - Amica. Krzysztofa Z. znam od kilku lat, ale nie wiążą mnie z nim jakieś zażyłe kontakty. Nie utrzymuje z nim zażyłych kontaktów czy też osobistych czy też telefonicznych.
Znam Mariana D. od kilku lat. Jesteśmy na ty. (...) Przed meczem z Zagłębiem Lubin zadzwonił do mnie Piotr D: Prosił mnie abym mu pomógł w meczu z Zagłębiem Lubin. Było to dwa lub trzy tygodnie temu podczas obecnego sezonu piłkarskiego. Prosił mnie abym się dowiedział nazwisko sędziego i mu pomógł, a ja powiedziałem, że mogę postarać się dowiedzieć nazwisko sędziego i na tym się nasza rozmowa skończyła. W międzyczasie zadzwoniłem do Mariana D. i on mi podał nazwisko sędziego tego meczu.  D. powiedział mi, że ten sędzia nazywa się R. z okręgu poznańskiego, a czy coś więcej na temat tego sędziego powiedział to ja nie pamiętam. Po jakimś czasie zadzwonił do mnie D., ja mu podałem nazwisko sędziego, ale odmówiłem pomocy. Na tym zakończyła się nasza rozmowa z D. Przez jakiś czas D. nie dzwonił. Zadzwonił do mnie w ten poniedziałek 16 maja 2005, tak mi się wydaje, że to było w poniedziałek, poprosił mnie koniecznie aby mu pomóc w dwóch meczach: Cracovia - GKS i Odra Wodzisław - Polonia Warszawa. GKS jest zagrożony spadkiem, ale jeszcze teoretycznie ma szanse na utrzymanie w lidze jak powiedział D. i widzi jeszcze małą szansę, prosił mnie o ustalenie personalnie kto z sędziów będzie sędziował te mecze. Z tą myślą czy mu faktycznie pomóc czy nie biłem się długo. Postanowiłem mu pomóc i zadzwoniłem do Mariana D.  Ale chcę jeszcze dodać, że chyba podczas drugiej rozmowy, a jeszcze przed telefonem do D., z D. powiedziałem mu, że to ja tego nie będę załatwiał i temu komuś trzeba będzie dać za pomoc w załatwieniu tej sprawy, a D. o ile dobrze sobie przypominam coś napomknął o 15 tys. zł i dodał czy tyle wystarczy. Powiedziałem, że tyle wystarczy. Chyba dopiero teraz zadzwoniłem do D., dzieje się to wszystko w tym tygodniu, powiedziałem mu, że ktoś chce pomocy, ale nie wymieniłem mu podczas tej rozmowy, o kogo chodzi i o jaki klub i podjęliśmy wspólnie z D. decyzję, że pomożemy temu komuś, ja już wiedziałem komu, D. jeszcze nie i umówiłem się z D. na telefon, że ja do niego zadzwonię jak już będę wiedział na czym ta pomoc miała polegać. Chyba w środę Piotr D. do mnie zadzwonił. Przedstawił mi propozycję meczu Cracovia - GKS, że w przypadku zwycięstwa GKS sędzia dostanie 45 tys., a w przypadku przegranej lub remisu Odry sędzia dostanie 40 tys. Po tym telefonie D. zadzwoniłem do D. Przedstawiłem mu propozycję D., przyjęliśmy propozycję D. aby mu pomóc w tych dwóch meczach. Chyba w środę dostałem telefon od D., że chce się ze mną spotkać i przekazać pieniądze w kwocie 100 tys. zł. Mieliśmy się spotkać w czwartek po południu w miejscowości pod Kielcami, nad zalewem. Ale po jakimś czasie D. zadzwonił do mnie i przełożył spotkanie na piątek 20 maja 2005 też w tej miejscowości pod Kielcami nad zalewem, ale jego nazwy nie pamiętam. Po tym telefonie od D: zadzwoniłem do D. i powiedziałem mu, że spotkanie w czwartek jest nieaktualne i zostało przełożone na piątek. Czy D. zaczął już w tym momencie ustalać nazwiska sędziów to ja nie wiem, chyba nie, bo przecież jeszcze nie były przekazane przez Piotra D. pieniądze na opłacenie sędziów, bynajmniej ja nic nie wiem na ten temat.
W rozmowie telefonicznej z D. nie padło nazwisko żadnego ewentualnego sędziego mogącego prowadzić jeden z meczów a mianowicie - Cracovia - GKS i Odra Wodzisław - Polonia Warszawa. Nie wiem skąd Piotr D: miał pieniądze na opłacenie sędziów, nie mówił mi tego podczas rozmów telefonicznych. Nadszedł piątek czyli dzień mojego spotkania z Piotrem D., tj. 20.05.2005. Umówiłem się z nim na godzinę 17.00 właśnie w tej miejscowości pod Kielcami, nazwy nie pamiętam, ale potrafię tam dojechać. Gdy dojechałem do umówionej miejscowości i nie mogłem znaleźć jego samochodu, bo przecież i tak nie wiedziałem jakim samochodem przyjechał, toteż zadzwoniłem do niego na jego telefon komórkowy, numeru tego nie pamiętam, ale mam go zapisanego w swoim telefonie komórkowym. Powiedziałem, że nie mogę pana znaleźć i że stoję na ulicy i aby wyjechał bo podał mi, że jest na miejscu i dodał, że wyjeżdża już, a ja mu dodałem, że jak wjedzie na skrzyżowanie to ma skręcić w lewo i zobaczy mój samochód stojący na poboczu i ma jechać za mną. Ja nie podałem jakim samochodem przyjechałem. Podjechał po chwili pod mój samochód D., nie pamiętam już jakiej marki był ten samochód, koloru chyba brązowego. W samochodzie był D: i jeszcze ktoś, ale kto ja nie wiem, pojazdem kierował ten obcy, D. siedział po stronie pasażera. Samochód D. zatrzymał się za mną i pojechaliśmy w stronę na Lublin. Wjechałem w jakąś boczną drogę leśną, zatrzymałem pojazd. Po chwili do mojego auta przyszedł D., wsiadł od strony pasażera. D. przyniósł pieniądze w jakiejś torebce i mi je wręczył. Nie liczyłem tych pieniędzy, były złożone w kupki, owinięte w gumkę. D. wyciągnął te pieniądze z tej torby i włożył je do schowka w moim samochodzie, schowka znajdującego się po prawej stronie deski rozdzielczej, od strony pasażera. Ja nie liczyłem tych pieniędzy, nie potrafię powiedzieć dlaczego nie policzyłem tych pieniędzy. Powiedział do mnie, że jest tu ta cała kwota na te mecze, nie pamiętam czy wymienił kwotę jaką mi dał, powiedział w każdym bądź razie, że tu są te pieniądze na załatwienie tych meczów, zgodnie z umową. Ja odpowiedziałem, że dobrze, nadal nie wymieniłem D. jako osoby, która też ma pomóc w tej sprawie. D. nie pytał kto oprócz mnie jeszcze będzie mu pomagał  w załatwieniu tej sprawy z meczami. Przekazanie mi pieniędzy przez D. trwało około 2 minut. W przypadku gdyby sprawa nie została załatwiona po myśli D., pieniądze bym mu zwrócił, dlatego, że nie załatwiłem sprawy wraz z D., nie byłoby to w porządku gdybym mu nie oddał tych pieniędzy. Ponadto po otrzymaniu pieniędzy miałem się kontaktować z D. i powiedzieć mu, że są przekazane pieniądze i myślę, że D. miał mi powiedzieć co dalej mam z tym robić czyli z tymi pieniędzmi. A wracając jeszcze do tego przekazania mi pieniędzy przez D., to po tym jak on wyszedł z mojego samochodu, wziąłem te pieniądze czyli umówioną kwotę 100 tys. zł i schowałem w bagażniku mojego samochodu w kole zapasowym. Następnie wsiadłem do samochodu i chciałem odjechać z tego miejsca i w tym momencie podjechała policja i mnie zatrzymała. Tak dla siebie już podzieliłem te pieniądze i z tych 15 tys. co miało być dla pośrednika, to ja miałem sobie wziąć 5 tys., a 10 tys. miał wziąć Marian D., ale on jeszcze o tym nie wiedział, ja tak sam podzieliłem pieniądze, reszta miała iść na opłacenie sędziów meczów Cracovia - GKS i Odra Wodzisław - Polonia Warszawa, miałem i taką propozycję aby Marianowi D. oddać całą sumę 15 tys. Ale to jeszcze było w sferze propozycji, mojej propozycji. D. jeszcze nie wiedział, chodzi o ten podział 15 tys.
Poza tym co już wyjaśniłem więcej innych niezgodnych z prawem działań nie podejmowałem ani wcześniej ani później. Dlatego nie chciałem pomóc D. w tym meczu z Zagłębiem gdyż chciałem z nim definitywnie zakończyć tego rodzaju znajomość. W wracając do propozycji D. jeszcze raz, to ja D. prawdopodobnie powiedziałem, że D: przeznacza 45 tys. dla sędziego w przypadku zwycięstwa GKS z Cracovią i 40 tys. w przypadku przegranej lub remisu Odry Wodzisław z Polonią Warszawa, chcę sprostować, że w przypadku remisu sędzia miał dostać 30 tys., natomiast 40 tys. w przypadku przegranej Odry Wodzisław.  W przypadku remisu Odry z Polonią Warszawa sędzia miał otrzymać jak już wyjaśniałem 30 tys., a pozostałe 10 tys. oddałbym D., nie wypada pozostawić tych pieniędzy skoro zostało ustalone 40 tys. za zwycięstwo Polonii z Odrą i 30 tys. za remis.
Przesłuchanie z 22 maja 2005
Piotr D: jest synem byłego prezesa PZPN Mariana Dziurowicza. Marian Dziurowicz był prezesem PZPN przed obecnym prezesem PZPN Michałem Listkiewiczem. Nie wiem czy Piotr D. zajmuje jakieś stanowisko w PZPN. Jest on prezesem lub właścicielem GKS Katowice. (...) Pieniądze przekazane przez pana Piotra D. w kwocie 100 tys. zł miały być przekazane na ustawienie meczy czyli ustalony wynik za odpowiednie pieniądze, które odbyłyby się 21 maja 2005. Miały to być mecze Cracovia - GKS Katowice i Odra Wodzisław - Polonia Warszawa. W pierwszym przypadku chodziło o to aby wygrał GKS, a w drugim o to by Polonia Warszawa wygrała lub zremisowała, takie rozstrzygnięcie było korzystne dla GKS, który jest zagrożony spadkiem do II ligi i takie rozstrzygnięcia wyżej wymienionych meczy miały GKS szanse na utrzymanie się w I lidze. Marian D., do którego zadzwoniłem w tej sprawie, jest wiele lat w środowisku, zna wiele osób i dlatego uznałem, że on może znać obsadę sędziowską.
Piotr D: zadzwonił do mnie 16 maja 2005 w tej sprawie, około godz. 10.00, prosił o rozeznanie kto sędziuje te mecze i dał mi czas do środy 18 maja abym ustalił czy można coś załatwić w tej sprawie. W środę chyba koło południa zadzwonił do mnie Piotr D: i spytał czy ustaliłem czy jest możliwość, że znajdzie się ktoś kto mu zagwarantuje dojście do osób, które będą sędziować wyżej wymienione spotkania. Tak, że chodziło o dojście do sędziów, którzy będą sędziować spotkania, a  nie piłkarzy czy też działaczy wyżej wymienionych klubów. W tym czasie byłem już po rozmowie z panem Marianem D., która odbyłem we wtorek (...). Pan Marian D. powiedział żebym to załatwiał a więc z kontekstu wynikało, że może załatwić dojście do tych sędziów. W środę przekazałem tę informację Piotrowi D., wtedy on powiedział, że na załatwienie meczu z Cracovią on może przeznaczyć 45 tys., a na mecz Odra Wodzisław - Polonia Warszawa 40 tys., a więc pozostawało 15 tys., która miała być dla człowieka, który to załatwi. Pan Piotr D. najpierw miał mi przekazać te pieniądze w czwartek, ale później przedzwonił, że dostarczy te pieniądze w piątek. Między tymi telefonami skontaktowałem się z panem Marianem D., że termin jest przesunięty, że skontaktuję się z nim w piątek jak sprawa będzie załatwiona. W tej sprawie powiedziałem panu Marianowi D. jakie pieniądze Piotr D. przewiduje za załatwienie wyżej wymienionych meczów. Marian D. nie skomentował tych kwot. Ja się umówiłem na kontakt z panem Marianem D. gdy sprawa będzie załatwiona. W czwartek umówiłem się już z Piotrem D: gdzie pieniądze zostaną przekazane. W piątek zadzwonił do mnie po godz. 16.00, że jest w umówionym miejscu i żebym przyjechał na 17.00. Na miejscu pan Piotr D. przekazał mi pieniądze, on odjechał, a ja zostałem zatrzymany przez policję. (...) Nie potrafię powiedzieć co konkretnie mieli robić ci sędziowie za pieniądze przekazane przez Piotra D., ja tylko wiem, że mieli zrobić coś aby wyniki były takie jak chciał Piotr D. Zadzwoniłem do Mariana D. w tej sprawie bo znałem go wiele lat i miałem do niego zaufanie.
(...) ustaliłem i przekazałem Piotrowi D: dane sędziego ze Słowacji, który miał sędziować mecz GKS Katowice z Amiką Wronki (...). Dziurowicz mówił, że chce zaprosić tego sędziego na obiad ale ja się domyślałem, że nie tylko o to chodzi. (...) Nie pamiętam nazwiska tego sędziego ze Słowacji. Nie potrafię obecnie powiedzieć jaki był układ tabeli w tamtym czasie i jaki mógł mieć wynik tego meczu (wpływ - dpanek) na pozycję GKS Katowice w tabeli I ligi. Nie wiem co miał zrobić sędzia ze Słowacji by ustawić ten wynik.
Jeśli chodzi o przekazanie 40 tys. zł sędziemu Krzysztofowi Z. za konkretny wynik meczu GKS Katowice - Wisła Płock w czerwcu 2004 to przyznaję się do zarzucanego mi czynu. To również tak, że najpierw skontaktował się ze mną pan Piotr D. On spytał również czy ktoś może pomóc w ustaleniu kto będzie sędziował mecz GKS z Wisłą. Przypadkowo ustaliłem, że ten mecz sędziuje sędzia Krzysztof Z., którego dobrze znam. Podzieliłem się tą informacją z Piotrem D., który powiedział, że daje 40 tys. za załatwienie korzystnego wyniku dla GKS, nie wiem czy to miało być zwycięstwo czy remis. Tę propozycję telefonicznie przekazałem sędziemu Krzysztofowi Z., dokładnie nie wiem co on odpowiedziała. Pieniądze te otrzymałem przed meczem od Piotra D., ja je przetrzymałem do chwili zakończenia się tego meczu i jak się okazało, że jest wynik korzystny dla GKS Katowice to pieniądze te przekazałem Krzysztofowi Z. na bocznej drodze pod Łodzią. Ja nie wiem dokładnie co zrobił Krzysztof Z. aby wynik był korzystny dla GKS Katowice, on wziął ode mnie pieniądze, podziękował i tyle. Chcę powiedzieć, że Krzysztof Z. w ramach podziękowania zostawił mi z tych 40 tys. około 3 tys. w samochodzie na siedzeniu. Po zakończeniu sezonu 2004 gdzieś w czerwcu otrzymałem od Piotra D. chyba 20 tys., on powiedział, że te pieniądze są za to, że mu pomogłem w załatwieniu wyżej wymienionych spraw. Te pieniądze przekazał mi na parkingu pod Krakowem po uprzednim uzgodnieniu terminu i miejsca telefonicznie. Nie potrafię powiedzieć jakim samochodem poruszał się Piotr D. Nie kojarzę jakim samochodem poruszał się Krzysztof Z.

Były sędzia liniowy Adam K.:
Pamiętam, że na GKS Katowice dostaliśmy torby prezentów. Był tam alkohol, kawa, szampan.


Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.  
Lista skazanych za korupcję  
Lista ustawionych meczów  
Kto ustawił/próbował ustawić najwięcej meczów - zobacz listę
Mapa korupcji w polskim futbolu 

Zobacz nasz profil na Facebooku 
Zobacz nasz profil na Twitterze    

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!